Witaj u nas, w Gdańskim Seminarium Duchownym ...
Seminarium duchowne. Dla kleryków - dom, dla innych miejsce tajemnicze, wzbudzające zainteresowanie i ciekawość. Zapraszam na krótki spacer po naszym seminarium, w czasie którego postaram się opisać wszystkie miejsca w nim się znajdujące, ukazać głębię tego miejsca, no i zaspokoić ciekawość tych najbardziej zainteresowanych.
Rozpocznę od miejsca, które najważniejsze nie jest, jednak aby się dostać do seminarium trzeba najpierw właśnie tam się znaleźć - trzeba znaleźć się na furcie. Jest to po prostu wejście do seminarium. Strzeżone jest przez panie furtianki, a wieczorami i w czasie świąt "wartę" przejmują klerycy.
Pomieszczenia sąsiadujące z furtą to tak zwane rozmównice - tutaj możemy przyjmować gości aby napić się przysłowiowej kawy ("kawa, kawa, kawa musi być" - to dość popularna melodia, którą daje się słyszeć w seminaryjnych murach, np. po śniadaniu).
Przekraczamy kolejne drzwi i znajdujemy się na dziedzińcu. Pośrodku znajduje się fontanna z figurą Chrystusa, który zaprasza nas do wypłynięcia na głębię. Fontanna od czasu do czasu staje się miejscem seminaryjnych żartów. Jednak na czym te żarty polegają niech pozostanie naszą małą tajemnicą. Dziedziniec to też miejsce, z którego możemy zobaczyć wszystkie skrzydła seminaryjnego kompleksu. Warto dodać, że każde ze skrzydeł seminarium ma swoją, przez kleryków przypisaną, nazwę.
Najstarszą częścią naszego seminarium jest Akropol. Na pierwszym piętrze znajdują się sale wykładowe roku I, II i III, mieszkanie jednego z prorektorów oraz sala z bilardem. Dawniej na tym korytarzu były dormitoria - pokoje sypialne zakonników. Na drugim piętrze znajdują się pokoje braci z roku trzeciego. Jest tam również infirmeria - tam na leczenie udają się wszyscy, których dopadło jakieś przeziębienie. Jedno ze skrzydeł tej części domu, zwane Olimpem zamieszkują nasi najstarsi bracia, diakoni (rok VI). Piętro niżej znajdują się dwie sale wykładowe, rok V i VI, oraz "fraternia" - miejsce spotkań braterskich i kibiców piłki nożnej, którzy wieczorami zasiadają przed znajdującym się w tym pomieszczeniu telewizorem, aby dopingować swoje ulubione drużyny. Trzeba zauważyć, że Olimp wraz z niższym piętrem, biorąc pod uwagę panujący tam standard wyposażenia, to najnowocześniejsza część seminarium.
Falowiec, to drugi budynek pod względem wieku. Faktycznie jest "młody", bo wybudowany w latach 70. Nazwę zawdzięcza faktowi, że w tym samym czasie na gdańskim Przymorzu stawiane były bloki, nazywane ze względu na ich długość i falujący kształt falowcami. Mówi się, że seminaryjny Falowiec przypominał budowle przymorskie. Na parterze znajduję się refektarz - klerycka stołówka. Kleryk musi dobrze zjeść, bo "kleryk głodny to kleryk sfrustrowany" - twierdzi, nie bez racji, nasz Arcypasterz ks. abp Sławoj Leszek Głódź.
Piętro wyżej znajduję się kaplica - serce seminarium. Urządzono ją w wakacje 2009 r. na miejscu dawnej auli. jest to najważniejsze miejsce w każdym seminarium. Tutaj spotykamy Boga, tutaj Bóg upodabnia nas do siebie. To właśnie w kaplicy dokonuję się przemiana naszego wnętrza. Falowiec zamieszkują również bracia z roczników I i II oraz dwaj ojcowie duchowni i księża moderatorzy.
Wersal jest budynkiem najmłodszym, zbudowanym w 1987 r. Ze względu na nowoczesność i piękny wystrój (w tamtych czasach) nazwano go Wersalem. Mieszczą się w nim pokoje kleryków IV i V roku, mieszkanie księdza rektora oraz Biblioteka Seminaryjna im. ks. prof. Kazimierza Kloskowskiego. Na samej górze Wersalu znajduję się kaplica Chrystusa Króla. Jest to kaplica przeznaczona głównie dla braci z roku I. Przeżywają oni tam Eucharystie, poranne modlitwy oraz słuchają konferencji ascetycznych.
Wychodząc z Wersalu i kierując się na lewo znajdziemy się w seminaryjnym ogrodzie. Niektórzy (niekoniecznie klerycy) miejsce to żartobliwie nazywają "spacerniakiem". Ogród jest miejscem kleryckich spacerów i rozmów. Nierzadko staje się miejscem modlitwy (najczęściej różańcowej) oraz rozmyślań nad powołaniem, którym Jezus Chrystus nas obdarzył.
Miejsca, które opisałem to chyba najważniejsze z tych, które spotkać można w seminaryjnym domu, choć mogę zapewnić, że aby poczuć autentyczną głębię tego miejsca, nie wystarczy przeczytać powyższy opis- trzeba tam być, i tym miejscem żyć.
kl. Karol Czuba